Za wcześnie
Aneta Robertson
Z okresu komunizmu pamiętam jedynie przebłyski cięższych czasów. Długie kolejki i wieczny brak kolorów. Smutne twarze. Jednak wiele z nich było wtedy pełne nadziei. Był Lech Wałęsa, bezsensownie opluwana legenda naszej wolności. Był też Bronisław Geremek, niedawno zmarły bardzo bezsensowną i głupią śmiercią.
Jakie wspomnienia mogą mieć o nim dzisiejsi 20, 30latkowie? Chociażby takie, że jako jeden z niewielu na naszej scenie politycznej nie wdawał się w poniżające ludzką godność pyskówki. Nie dawał się bezsensownie ponieść nerwom, zawsze pozostawał spokojny, nawet kiedy obelgi dotyczyły jego samego. Nienagannie ubrany, niemalże zawsze z ukochaną fajką - pozostawał niezmiennym symbolem demokratycznej Polski.
Szanowaliśmy go za brak obelg, za spokój, za niezmienną - mimo wieku - charyzmę. Był absolutnym symbolem, symbolem Polski takiej z jakiej chcielibyśmy być dumni. Spokojnej. Rosnącej w siłę. Jednej i absolutnej.
Profesor Geremek jako jeden z niewielu naszych polityków rozumiał, że mało interesują nas historyczne, powojenne podziały. Rozumiał, że na sąsiadów Polski wolimy patrzeć pod kątem potencjalnego rozwoju, przyjaźni i przyszłości europejsko - ekonomicznej. Rozumiał, że niemiecki partner w interesach jest dla nas atrakcyjny, niezależnie od jego pochodzenia a rosyjski może być interesujący niezależnie od naszej wspólnej historii. Rozumiał, że znacznie bardziej od kolejnych pomników interesuje nas wolna Europa, całe drogi i spokojna inflacja. Rozumiał młodych. On, bohater tamtych i tych czasów.
Dziękujemy Profesorze, że nie dał się Pan zaangażować w idiotyczne i brudne gierki naszej, jakże skrajnej prawicy. Nie dał się Pan zaszufladkować obraźliwym słowom Braci Kaczyńskich, walczył Pan dalej o wszystko to czego my chcemy. Walczył Pan o Polskę naszą wymarzoną, jedyną, takiej do której chcemy wracać. W takiej, której chcemy żyć. Nie byłoby jej bez Pana. Dziękujemy. Oby pamiętało Pana jeszcze wiele pokoleń Polaków. Ja będę pamiętać na pewno.