Nicky Pellegrino
"Włoskie wesele"
Małgorzata Doboszyńska
Dawno już żadna książka nie wciągnęła mnie równie mocno. Już po 20 stronach wiedziałam - nie mam szans na zrobienie czegokolwiek innego dopóki nie dobrnę do ostatniej strony. Po mniej więcej 20 godzinach byłam literacko spełniona - oto przeczytałam książkę śmieszną, wzruszającą, wartką i poruszającą.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka/Prószyński Media, Sierpień 2009
ISBN: 978-83-7648-199-9
Wymiary: 125 x 95 mm
Cena: 32,00zł
A na początku myślałam, że to byle jakie romansidło. Tak miło mogę mylić się zawsze. Książka Nicky Pellegrino to - inspirowana jej własną historią rodzinną - opowieść o wieloletnim konflikcie pomiędzy dwoma włoskimi rodzinami w Anglii. Pieta Martinelli nie może nadziwić się temu, że jej ojciec tak ogromną nienawiścią darzy swojego niegdysiejszego przyjaciela Gianfranca. Dla niej to jedynie dawny i nieważny konflikt, który chętnie by zakończyła, zwłaszcza, że bardzo podoba jej się syn Gianfranca. Ojciec jednak pozostaje nieugięty. Pieta zaczyna go rozumieć dopiero wtedy, kiedy jej matka decyduje się opowiedzieć dziewczynie historię swojego związku z Beppim Martinellim oraz początki tego co dla jej męża stało się powodem do wieloletniej nienawiści.
I jakkolwiek sam wątek Piety może nie wciągnąć, to ten o jej rodzicach wciąga bez reszty. Niemalże z wypiekami nastolatki (czasów już dawno minionych) czytałam opowieść o miłości młodej Angielki i włoskiego chłopaka, pełnej zawirowań, problemów i emocji. Będzie i zazdrość i nienawiść, będzie mezalians i walka o wielkie uczucie. I oczywiście walka najważniejsza - ta o kobietę i o wielką miłość. Nicky Pellegrino opisuje wszystko wartkim, żywym językiem. Nie przesadza z opisami ale nie nadużywa też dialogów. Zachowuje balans. Dla mnie idealny.
Na szczęście też nie przedobrza. Nie ocukrza wątków romansowych, nie stara się stworzyć nierealnej i niestrawnej książki z rodzaju tych Danielle Steele. Nie popada w stereotypy a jeśli już to tylko troszeczkę. Jej historia jest wiarygodna a dzięki temu rozczulająca. Ja przyznaję się bez bicia. Wzruszałam się kilkakrotnie.
Bez wątpienia to książka bardziej dla kobiet. To przecież dla nas są napisane takie historie. Nie mam wątpliwości, że Włoskie Wesele porwie niejedną czytelniczkę, młodą czy starszą, być może nawet tą bardzo wiekową. Ale kto wie, może zainteresuje się nią jakiś mężczyzna. Zważywszy na przygodę jaką dla była ta książka uwierzę chyba absolutnie we wszystko.