Lucy Maud Montgomery
"Spełnione marzenia"
Marta Czabała
Lucy Maud Montgomery bawi się opowieściami o małomiasteczkowej społeczności, wplatając w swoje historie znaną i przez wielu ukochaną rodzinę Blythów. Wielbiciele Ani z Zielonego Wzgórza będą zachwyceni, ale nie ukrywajmy - to książka przede wszystkim dla kobiet. Na dodatek tych dorosłych.
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie, Sierpień 2009
ISBN: 978-83-08-04368-4
Liczba stron: 404
Tłumaczenie: Paweł Ciemniewski
Cena: 36,00zł
Bo powiedzmy sobie szczerze. Kobiety kochają plotki. Kochamy obgadywać sąsiadów, komentować ubrania czy maniery innych, znęcać się nad wpadkami i niedociągnięciami. Jeśli któraś z nas twierdzi, że nie plotkuje, bez wątpienia kłamie. W Spełnionych Marzeniach plotek jest zaś co niemiara. Plotkują mieszkańcy wiosek, o sąsiadach i rodzinie, o związkach, o małżeństwach i mezaliansach XIX wieku. W serii o Ani Shirley Lucy Maud Montgomery skupiała się na niej samej i jej rodzinie - tutaj Blythowie są jedynie tłem wydarzeń jakie mają miejsce w ich miejscowości. Będzie więc o tym jak pewne bliźniaki przypadkowo naprawiają dwa złamane serca. Będzie też o pewnej znawczyni pedagogiki która wierzy iż odpowiednia ilość mądrych książek powie jej dokładnie jak wychować dziecko. Przeczytamy o chłopcu, który musi sam wybrać z kim zamieszkać po śmierci ojca, czy też o tym co podczas ślubu myśli każdy z jego uczestników.
Będzie też wiele, wiele więcej. A wszystko zachwyci. Króciutkie opowiastki Maud Montgomery tchną małomiasteczkowym klimatem w najlepszym z możliwych sensie tego słowa. Tylko z pozoru banalne, wciągają bez reszty. Bohaterowie Spełnionych Marzeń żyją, niemalże czuć namacalny koloryt prowincji. Autorka zawsze umiała tworzyć bohaterów niepowtarzalnych, z własnym charakterem, niezapomnianych. To jedna z tych książek, która i rozbawi i wzruszy. Będzie wiernym towarzyszem podróży czy też każdego dowolnego dnia, kiedy potrzebujemy w życiu czegoś pozytywnego. Zachwyciłam się jej bezpretensjonalnością i szacunkiem z jakim Montgomery traktuje swoich bohaterów, niezależnie od tego czy pisze o dziecku czy osobie dorosłej, wykształconej czy nie, mężczyźnie czy kobiecie. Jej społeczność to taka, w której żyć chciałby nawet najbardziej zatwardziały mieszczuch. Wielkie brawa. Szkoda, że takich książek nie ma więcej.