Anna Jackowska
"Kobieta na motocyklu"
Magda Rachwald
Interesująca książeczka o wyprawie motocyklem do Turcji (przejazdem), Syrii i Jordanii. Podróżniczka jest kobietą, a na wyprawę pojechała całkiem sama. To bardziej papierowe wydanie blogu niż pełnoprawna literatura - ale interesujące. Dla osób spragnionych podróży w tamte rejony - to lektura także praktyczna.
Samotna, młoda i niebrzydka kobieta w arabskim kraju - to brzmi niebezpiecznie; autorka musiała wysłuchać wielu makabrycznych ostrzeżeń przed wyjazdem. W dodatku ta kobieta wybrała się w drogę motocyklem - ale wiele wskazuje, że to już było ułatwienie, choć to nie ten komfort podróży co klimatyzowany autokar. Motocykl, męski zazwyczaj gadżet, wymuszał szacunek i wywoływał dużo sympatii i zainteresowania. To bardzo instruktażowa książka - pokazuje, jakie kłopoty mogą spotkać motocyklistę na drodze (mandaty, tankowanie, brak bezpiecznego miejsca na postój, przewrotka przy nadmiernym obciążeniu), ale także z czym spotka się każdy turysta, który zechce zejść z typowych ścieżek, po których prowadzą nas biura podróży. To na pewno sposób, żeby lepiej poznać ludzi niż plaże; godny polecenia.
Książka ładna jest w tej warstwie, gdzie możemy obserwować Polkę spotykającą Turków, Jordańczyków i Syryjczyków. Jak z wielką otwartością poznaje ludzi, nawiązuje sympatie czasem nie będąc w stanie nawet dogadać się w żadnym języku. Nie ma w autorce lęku przed obcymi, ale nie ma też głupiej arogancji ani brawury, idealna chyba kompozycja do poznawania świata poza granicami. Jest szacunek dla odmiennych konwenansów - pewnych rzeczy robić nie wypada, żeby nikogo nie obrazić. Ale można się śmiać razem, można też i się kłócić i krzyczeć, gdy ktoś da powód. Zawsze da się dogadać; zupełnie jak w domu.
Opisy zabytków i historii chyba autorkę nieco nużą, a razem z nią znudzony pozostaje czytelnik. Gdy jednak dochodzi do kąpieli w Morzu Martwym, targowania się przy zakupach cukierków, poszukiwania portfela przy udziale ekipy policyjnej i połowy dzielnicy, czy picia wina pod gwiazdami na pustyni, jest zajmująco. Trochę tylko żal, że zdjęć jest tak mało. Żal też trochę, że wydawnictwo nie poprawiło interpunkcji - zgodność z zasadami pisowni polskiej nie zdusiłaby przecież naturalności relacji.