J.D. Robb
"Śmierć Cię zbawi"
Małgorzata Doboszyńska
Kolejny doskonały kryminał od Nory Roberts i kolejne zaskoczenie, że autorka romansów może pisać tak dobre powieści kryminale. Kolejna futurystyczna odsłona przygód Eve Dallas wciąga, pochłania od pierwszej do ostatniej strony. Jedna z najbardziej płodnych autorek świata okazuje się na dodatek wszechstronna. Wielki szacunek.
Znany i szanowany ksiądz Flores umiera podczas odprawiania pogrzebu. Wezwana na miejsce ekipa Eve Dallas stwierdza zatrucie cyjankiem dolanym do mszalnego wina. Eve rozpoczyna śledztwo, dość szybko zresztą dochodząc do wniosku, że Flores wcale nie był tym, za kogo się poznawał. Wygląda na to, że ktoś w końcu dopadł go za dawne grzechy. Dobrze, że pani porucznik ma do pomocy, jak zawsze niezawodną partnerkę Peabody i zakochanego w niej do szaleństwa, nieziemsko bogatego męża Roarke'a.
Ten naprawdę porządnie skonstruowany i poprowadzony kryminał to kolejne dzieło Nory Roberts, tutaj z jakiegoś powodu używającej pseudonimu J.D. Robb. Jeśli Roberts chciała oddzielić swoje kryminały od romansów, chyba nie bardzo jej się to udało - wszystkie wychodzą dzisiaj opatrzone prawdziwym nazwiskiem autorki jak i jej pseudonimem. I pewnie sprzedają się równie dobrze, z czystego i jakże prozaicznego powodu, że to całkiem dobre przykłady doskonałej literatury kultury masowej. Trudno jest mi docenić Roberts za jej romanse, z czystym jednak sumieniem muszę to zrobić za kolejną powieść o Eve Dallas. Po raz kolejny, zdumiewający jest dla mnie fakt, iż jedna z najbardziej poczytnych na świecie autorek, była w stanie stworzyć tak dobrze skonstruowane, wartkie, wciągające kryminały. Sensowna, interesująca fabuła absorbuje bez reszty, tak samo zresztą jak doskonale zarysowani bohaterowie. Chociażby dla nich, jestem w stanie wybaczyć Roberts całkowicie zbędne opakowanie jej historii w futurystyczną otoczkę oraz nieśmiertelnie (chociaż tutaj sporadyczne), niemalże już tradycyjne, patetyczne opisy miłości. Nawet te straszliwe kwieciste metafory nie zrujnowały mi przyjemności z przeczytania jednego z lepszych kryminałów jakie zagościły na naszym rynku w ciągu ostatnich kilku lat. W natłoku naprawdę kiczowatych książek, jest wielu, stricte kryminalnych autorów, którzy spokojnie mogliby się od Nory Roberts wielu rzeczy nauczyć. Prowadzenia fabuły, powiązania faktów, logiki i nie naciągania wydarzeń. Najwyraźniej niektórzy są naprawdę wszechstronni. Dzisiaj chyba sięgnęłabym nawet po horror pod szyldem Roberts. W końcu nigdy nie wiadomo.