V RP?
Aneta Robertson
Z dniem 7 sierpnia nasz wspaniały i nieoceniony sejm nareszcie się rozwiązał. Wybory pod koniec miesiąca. Sondaże pokazują, że ludzie są sceptyczni. Nie wierzymy w zmiany a większość z nas w ogóle nie wybiera się do urn a jeśli już, to zamierzamy poprzeć tych co poprzednio. Powstanie V RP? Czy też może coś na kształt 4 ½?
Już nie mogę oglądać kolejnych reklamówek. Już nie mogę słuchać kolejnych obietnic. Podwyższymy płacę minimalną. Stworzymy miejsca pracy. Rozbijemy postkomunistyczny układ. Za nasze pieniądze, za naszą pracę, bracia Kaczyńscy leczą swoje kompleksy i widoczną manię prześladowczą. Dosyć.
Weźmy takie prawo pracy na przykład. Żeby zatrudnić pracownika, tak aby mógł on korzystać z wątpliwych korzyści naszego państwa, potencjalny pracodawca musi wyłożyć niemalże równowartość jego pensji. Nic dziwnego, że nikomu się nie opłaca, nic dziwnego, że żaden normalny człowiek nie chce utrzymywać pracownika. Nie mówiąc już o pracownicy, która nie daj Boże zajdzie może w ciążę. Wcale się nie dziwię. Moja koleżanka, mama 2 miesięcznego Frania, już dostała wiadomość, że po urlopie macierzyńskim nie ma po co wracać do pracy. I ona też się nie dziwi.
A co mamy za te pieniądze? Składkę emerytalną, z czego później dostaniemy emeryturę nie wystarczającą na nasze podstawowe potrzeby. Składkę zdrowotną
śmiechu warte. Ojciec mojego przyjaciela, od 10 lat chory na Parkinsona, dostał właśnie skierowanie na endoprotezę w roku
2012. Sam ma 71 lat. Jeszcze komentować?
Ratujemy się jak możemy, w nadziei na to, że w końcu ktoś przeprowadzi reformę służby zdrowia, że to wszystko splajtuje i będziemy mogli dokładać nasze pieniądze z sensem, tak aby później coś sensownego z nich dostać. Może politycy w końcu przestaną kupować sobie luksusowe limuzyny i latać w wyimaginowanych celach do Kongo. Może następny rząd. Może.
Wybory nie rozwiążą kryzysu. Tylko dlatego, że nikt na te oczy nie widzi. Pseudo Minister Religa już zapowiedział podwyższenie składki zdrowotnej. Śmiechu warte. Naprawiamy państwo. Rozbijamy układ. Bzdura. Ale podobno nadzieja umiera ostatnia. Wierzę więc, że nowy rząd coś jednak zmieni.