Ultimatum Bourne'a
Małgorzata Kobus
Ultimatum Bourne'a to długo oczekiwana (na pewno przeze mnie!) kontynuacja przygód agenta Jasnona Bourne'a w reżyserii Paula Greengrassa. Nasz bohater, w którego postać po raz kolejny wcielił się świetny Matt Damon, na przestrzeni trzech filmów poszukuje swojej tożsamości. I właśnie teraz znajdzie wszystkie odpowiedzi.
Mimo, iż fabuła filmu może wydawać się dość banalna, to na pewno jest doskonałym pretekstem do nieustającej akcji. Bourne jest bowiem w ciągłym pędzie i to dosłownie, gdyż w wielu scenach biega, ściga, goni, dzięki czemu zawsze jest przed wrogiem. Tym bardziej, że możemy przy tym oglądać uroki różnych miast świata - od Londynu, przez Madryt, po Nowy Jork.
Na marginesie powiem, że gdy czytałam wywiad z Mattem Damonem, w którym wyznał, iż film ten był niezwykle wymagający dla niego w sensie fizycznym i że nigdy się tak nie nabiegał, to zastanawiałam się co miał na myśli. Teraz już wiem...
Film ten warto zobaczyć nie tylko ze względu na dynamiczną akcję, ale także przez montaż, który sprawia, że widz może prawie ją poczuć. Ponadto na plus można zaliczyć ograniczenie efektów specjalnych, dzięki czemu możemy zobaczyć pełne napięcia i niezwykle efektowne sekwencje pościgów. Mnie szczególnie spodobała się dynamiczna scena pościgu "na piechotę" na dworcu Waterloo w Londynie.
Do tego swoistą "perełką" filmu jest muzyka, w rytm której akcja się rozładowuje, by znów sięgnąć elektronicznego zenitu. Jej autorem jest John Powell, który od początku zajmuje się przygodami Bourne'a.
Muszę przyznać, że dawno nie s ł y s z a ł a m tak dobrego filmu, tym bardziej, że ogląda się go w napięciu adekwatnym gatunkowi i z ogromną przyjemnością.