Daniel Silva "Posłaniec"
M. Czabała
Thriller polityczno-terrorystyczny fantastycznie nadający się do ekranizacji. Modnie politycznie niepoprawny - Arabowie są źli, nie ma dobrych Arabów. Gorzej - dobrzy Arabowie są najgorsi ze wszystkich. Jak mawiał mój rudy znajomy, przyznający się do żydowskiej tożsamości - najgorszy Żyd, to farbowany Żyd.
Wydawnictwo: Muza , Czerwiec 2007
ISBN: 978-83-7495-162-3
Liczba stron: 416
Wymiary: 140 x 200 mm
Cena: 34,90 zł
Znajomość realiów to jedna z najważniejszych podstaw tego typu powieści, fikcja bowiem musi być tu jak najbliżej prawdy, tylko troszeczkę poza linią rzeczywistości. Autor, Daniel Silva, Amerykanin, ma dobre podstawy - ukończył stosunki międzynarodowe i pracował jako dziennikarz. Był korespondentemw Kairze i Zatoce Perskiej. Widać też, że solidnie przygotowuje się do pisania. Mamy więc tu porządną dawkę informacji o współczesnym świecie, bezkarnych sponsorach terroryzmu, przekupnych politykach oraz tajnych służbach i metodach operacyjnych,. Co do tych ostatnich człowiek przestaje się zastanawiać, dlaczego tak niska jest ich skuteczność. Po prostu źli ludzie czytają o tym wszystkim w thrillerach i odpowiednio się przygotowują.
Książka "Posłaniec" to szósta z cyklu książka Silvy z Gabrielem Allonem, konserwatorem sztuki i tajnym agentem izraelskiego rządu. Z perspektywy Izreala polityczna poprawność wygląda śmiesznie, a izraelski agent może być bardziej bezkompromisowy i skuteczny niż amerykański, więc i możliwości pisarza są większe.
Wywiad izraelski wpada na trop przygotowywanego zamachu na papieża, ale sam zamach to tylko początek. Akcja jest ciekawa, rozwija się szybko, ale zrozumiale, postaci mają cechy indywidualne, dzięki którym można bohaterów lubić lub nie, ale na pewno się ich zapamiętuje. Podstawowym przesłaniem jest to, że nie można ufać Arabom, chociaż pewnie wpisuje się to w bardziej ogólne motto tajnych służb: nie ufaj nikomu (to akurat z archiwum X, ale pasuje jak znalazł). Jakkolwiek cywilizowani i przyjaźni by się wydawali, to wszystko przykrywka, żeby tym dotkliwiej NAM zaszkodzić. Słowem - nie odrzucajmy naszych uprzedzeń, bo dzięki nim będziemy bezpieczniejsi. Nie jest to ekumeniczna książka, ale raczej nie zachęca do sąsiedzkich zamieszek. Nie ma tam Arabów sąsiadów, z którymi ma się do czynienia na co dzień - co w końcu jest codziennością we Francji czy Anglii. W powieści Silvy Arab to ktoś obrzydliwie bogaty, napuchnięty ropą naftową, mieszkający w Szwajcarii i kolekcjonujący impresjonistów.
Ta powieść to doskonały materiał na film - są tu i potencjalne spektakularne efekty specjalne, wielka sztuka i jej tajemnice, motyw indywidualnego odwetu, silny mężczyzna i piękne kobiety - aż dwie: jedna blondynka, druga brunetka, każda piękniejsza od drugiej. Choć nasz bohater związany jest z brunetką, nie pozostaje obojętny na uroki złotowłosej. Jednym słowem - wszystko, żeby zrobić z tego kasowy przebój, pod warunkiem trafnego castingu.