Krzysztof Mroziewicz "Dziennikarz w globalnej wiosce"
Marta Czabała
To trochę podręcznik dla dziennikarzy, trochę jednak powieść dla wszystkich. Niezmiernie ciekawie napisana, przepleciona anegdotami, które rozśmieszą nawet tych najbardziej poważnych. W czasach kiedy słowo "podręcznik" kojarzy się niemalże wyłącznie z nudą i trudnym językiem, książka Krzysztofa Mroziewicza pozostawia nadzieję na poprawę sytuacji.
Wydawnictwo: Branta , Październik 2006
ISBN: 83-60186-29-4
Liczba stron: 288
Wymiary: 165 x 235 mm
Wydanie: 2
"Człowiek uczy się pisania, pisząc" - to właśnie tym cytatem Gabriela Garcii Marqueza rozpoczyna swoją książkę Krzysztof Mroziewicz. Jeśli tak, to po co pisać podręcznik dla dziennikarzy? Chociażby dlatego, że sami jesteśmy miłośnikami słowa pisanego, wszystko co nas zaciekawi pochłoniemy w ponadczasowym tempie.
A tutaj ciekawi nas wiele. Na szczęście wszystkich potencjalnych oraz adeptów dziennikarstwa, autor nie zdecydował się pisać suchego podręcznika. Takich mamy już tysiące i osobiście nikt nie pali się do kolejnego. Mroziewicz napisał powieść o dziennikarstwie, pouczającą w zakresie samego warsztatu, tym samym jednak ciekawą, wciągającą i miejscami zaskakującą.
I dodam, że miejscami niezmiernie śmieszną. Filozofię zawodu, definicje i wymogi gatunków dziennikarskich, Mroziewicz przeplata anegdotami i historiami wpadek nawet najbardziej doświadczonych dziennikarzy i korespondentów. Niezmiernie klarowny język zachęci do kontynuowania książki nawet najbardziej z niechętnych. Jest co czytać, bo przez każde słowo, nawet to żartobliwe przemawia doświadczenie zawodowe oraz chęć podzielenia się wiedzą. Mamy tutaj dziennikarskie gatunki, wielkich mistrzów zawodu, mamy też ciekawostki, dobre rady i przykazania dla chętnych podjęcia się zawodu. Jest wszystko. Nawet dla literacko zniechęconych.
Szkoda tylko, że na uczelniach dalej przodują te... mniej ciekawe i zdecydowanie bardziej opasłe księgi naukowe. Ja osobiście wyniosłam więcej z książki Krzysztofa Mroziewicza niż z niejednego wykładu i kursu na kierunku dziennikarstwa na najstarszym z naszych uniwersytetów. Ale to już na całkiem inny tekst historia...