Partyjny obowiązek alimentacyjny
Aneta Robertson
A obiecywałam sobie, że w tym miesiącu nie napiszę już ani słowa o polityce. Ani jednego słowa, choćby nawet prezydent ogłosił, że na swoim balu zatańczy walca z samym Lechem Wałęsą. Ale nie wytrzymałam. Kiedy bowiem Jarosław Kaczyński potępił Ludwika Dorna za wysokość płaconych przez niego alimentów odkryłam w sobie nowe pokłady literackiej inspiracji. Chyba jednak jeszcze wiele jest mnie w stanie zaskoczyć.
O tym, że Ludwik Dorn jest od dawna na PiSowskim cenzurowanym wie każdy, kto choć trochę interesuje się polityką. Nie mam racjonalnego wytłumaczenia, dlaczego - po wiadrach pomyj wylanych na jego osobę - były wicepremier dalej trzyma członkostwo w tej partii. Podejrzewam, że po tym jak Jarosław Kaczyński zaatakował jego sprawy prywatne, jeszcze raz poważnie się nad tą kwestią zastanowi.
Jarosław Kaczyński, człowiek który wieloletnie i osobiste związki zna wyłącznie z opowieści innych, otwarcie skrytykował wysokość alimentów jakie Dorn płaci na swoje dziecko z pierwszego małżeństwa. Poszło o proces o ich zmniejszenie. Ojej! Tragedia rangą godna kryzysu kubańskiego! I jeszcze Jarosław Kaczyński radzi Ludwikowi Dornowi co powinno robić się w jego wieku i jak nierozsądnym wyborem jest angażowanie się w związek z kobietą.
Jak nic telenowela. Coś takiego tylko w naszej polityce. Jakiekolwiek motywacje nie stoją za decyzją Ludwika Dorna, czy ktokolwiek dał Kaczyńskiemu prawo na komentowanie życia prywatnego innych ludzi? Kto powiedział mu, że z własnymi buciorami może decydować co jest standardem rodzinnym, co jest dobrym wyborem i czym są te osławione rodzinne wartości? Zagalopował się Pan Prezes. Pomagierzy Kaczyńskiego jak horda psów gończych aby rzucili się usprawiedliwiać - mówiąc szczerze - głupią i nieprzemyślaną wypowiedź swojego króla. Co kolejny, to lepsze pomysły. Ostatnio poseł Gosiewski apelował o życie zgodnie z chrześcijańskimi wartościami rodzinnymi. Natychmiast wykryto, że on sam ma w sądzie sprawę alimentacyjną. Myślał, że się nie wyda? Niewątpliwie.
Prezesowi Kaczyńskiemu już dziękuję. Niech lepiej nie miesza się do tego ile alimentów płacą sobie byli małżonkowie, ile kosztuje utrzymanie rodziny i co jest tym dobrym a co złym wyborem. Niech w końcu przyzna się, że na tej działce życia się nie zna. Wszyscy czekamy na to z wielką niecierpliwością. Może kiedyś powie, że na czymś się nie zna. Cóż, pomarzyć wolno.