Centralne Biuro Uwodzenia
Marta Czabała
Film skrajnie beznadziejny, żerujący na seksistowskich dowcipach i maksymalnie niskim humorze. Aktorzy biorący udział w tym przedsięwzięciu powinni być uznani za chwilowo niepoczytalnych a reżyser/scenarzysta powinien za ten koszmar dostać zakaz wykonywania zawodu.
Zamierzam być bezlitosna. Jeśli miałabym wymyślić powód dla którego ten twór (celowo nie używając słowa film) nakręcono, przychodzą mi do głowy jedynie dwa powody. Pierwszy to Meg Ryan, która najwyraźniej chce nam pokazać, że - mimo swoich 47 lat - dalej fizycznie ma się świetnie. Odpowiednio odnowiona chirurgicznie może zachowuje odpowiednie kształty, natury jednak nie da się oszukać. Co więcej, chyba ma też problemy z psychiką, jeśli zdecydowała się w tej szmirze wziąć udział.
Drugi z potencjalnych powodów to chęć znalezienia scenariusza dla Colina Hanksa. Słynny już syn jeszcze bardziej słynnego ojca zdążył już udowodnić, że nie bez powodu pojawia się na ekranie. Nie zmienia to jednak faktu, że po bardzo obiecującym debiucie ma chyba pecha do scenariuszy - widzimy go rzadko i z reguły w filmach urągających jego możliwościom. Szkoda, bo ma potencjał.
Tutaj niestety też fatalnie trafił. Infantylna komedyjka Georga Gallo jest jakby traktatem na temat relacji matka - syn, opakowanym w papier filmu pseudo sensacyjnego, bez humoru i jakiegokolwiek polotu. Hanks gra Henrego, przedstawiciela FBI, który po 3 latach wraca z tajnej operacji do domu rodzinnego. Czeka go wiele zmian. Jego matka (Ryan) z grubej matrony zmieniła się w seksowną kobietę, pełnymi garściami czerpiącą z życia towarzysko - seksualnego. Henremu niespecjalnie podoba się nowa rodzicielka i jej towarzyskie zwyczaje, więc kiedy ta poznaje przystojnego i tajemniczego Tommego, jest zdecydowanie przeciwny tej znajomości. Jego uczucia jeszcze bardziej zyskują na sile, kiedy okazuje się, że Tommy najprawdopodobniej utrzymuje się z mało legalnych interesów i jest obiektem zainteresowania ze strony FBI.
Z całą moją sympatią do Meg Ryan, tutaj jest po prostu beznadziejna. Co chwilę wybuchająca histerycznym i sztucznym śmiechem powoduje raczej współczucie niż śmiech. Co chwila (o zgrozo dosłownie) opowiada nam jaka to jest atrakcyjna. Niestety widać gołym okiem ślady operacji plastycznych i tzw. "upiększaczy". Najwyższy czas przestać samodzielnie się upokarzać. Czy naprawdę Hollywood nie ma ról dla dojrzałych kobiet?
Znacznie lepszy od Ryan jest Hanks ale nawet talent nie pomoże mu zrobić czegoś konkretnego z niczego. Beznadziejnie denny scenariusz Georga Gallo jest przykładem ślepego finansowania idiotycznych (pijackich/naćpanych) wytworów mało utalentowanych twórców. Kręcenie takich filmów to zbrodnia na współczesnym kinie. U każdego powyżej 13 roku życia niesmaczne żarty powodują jedynie uczucie żenady. Żerujące na seksistowskich stereotypach dowcipy zniesmaczą każdego szanującego się człowieka. Ubawią może dzieci. I to na pewno nie wszystkie. Nie można dopuszczać takich filmów do powstania. Nie wypada ich kręcić i wstyd je oglądać. Nigdy więcej.