Nieznajomi
Marta Czabała
Kompletnie bezsensowny film, nakręcony z równie bezsensownych motywów. Zero scenariusza, absolutne zero pomysłu i idiotyczny koniec składają się na jedno z największych rozczarowań jesieni. Mimo iż ta dopiero się zaczęła.
Mimo szczerych chęci nie dopatrzyłam się w tym filmie ani krzty sensu. A podobno ten koszmar filmowy oparty został na faktach. To takie coś pomiędzy - niezłym zresztą w swoim gatunku Motelem - a kultową dla niektórych sieczką, czyli filmami a'la Piła. Treść zresztą niewiele się od tych ostatnich różni. Para młodych ludzi, James i Kristen wybiera się do domku ojca Jamesa aby tam spędzić kilka romantycznych chwil. Niewiele ich będzie, bo chwilę potem rozpoczyna się krwawe polowanie na biednych zakochanych przez trójkę nieznanych sprawców, noszących maski/worki na głowie.
I tyle jeśli chodziłoby o treść. Dla bardziej wytrwałych kinomanów powiem, że Nieznajomi niczym nie różnią się od wyżej wymienionych już filmów. No dobrze, aby nie zatracić się na dobre w krytycznym okrucieństwie, powiem, że krew nie leje się równie często i jest zdecydowanie znacznie mniej obrzydliwie. Pierwsza połowa filmu to całkiem przyjemne i zjadliwe bezkrwawe budowanie napięcia, tzw. metodami tradycyjnymi. Mamy więc przyjemne dla zmysłów walenie w drzwi, skrzypienie mebli i inne szeroko pojęte zabiegi tego typu. Przyznaję, dreszczyk jest. Potem jednak, kiedy - na skutek idiotycznego scenariusza - główni bohaterowie tracą jakikolwiek rozum i oddają się chaotycznym próbom przeżycia, my sami tracimy jakąkolwiek chęć oglądania tego dalej.
I zdradzę jedno. Sensu nie będzie. Mimo szczerych chęci przyzwoicie grających aktorów, ten film to dalej kiepsko zrobiony wytwór horroro podobny. Nie pomaga ani piękna Liv Tyler ani przyzwoite zdjęcia i niezła gra światłem. Nic nie pomoże jeśli całość położy idiotyczna scena końcowa i brak racjonalnego rozwiązania całej sytuacji. Wyjdziemy z kina rozczarowani i zirytowani brakiem dorzecznej puenty. Oby mniej takich filmów. Najlepiej żadnych.