Brzydka prawda
Ania Nowak
Było, było, było!!! I to nie raz, nie dwa, ale wiele, wiele razy! Kolejny film o tym czym różnią się kobiety od mężczyzn, na dodatek pełen mało wyrafinowanych dowcipów z rodzaju "coś spadło, ktoś spadł". Przewidywalny do bólu. Można to obejrzeć tylko wtedy jeśli już zupełnie nic innego nie ma w kinie.
Ale moja opinia jest subiektywna i - co znacznie w tym wypadku ważniejsze - kobieca. Bo też obecni na sali kinowej mężczyźni pokładali się ze śmiechu. Widać to jednak prawda, że nie pochodzimy z tego samego miejsca. Mnie osobiście historia Abby i Mike'a nie urzekła ani troszeczkę.
Może jednak dlatego, że widziałam już dziesiątki takich filmów. Niemalże z taką samą fabułą, czasami nawet z tymi samymi aktorami. Tutaj nna, Abby (Katherine Heigl) to ceniona w środowisku producentka telewizyjna, po pracy jednak wracająca do, nota bene ślicznego kota. Abby jest skrajną perfekcjonistką, nawet na randkę przynosi listę potencjalnych tematów do rozmowy. On, Mike to cynik, przekonany, że zna kobiety od podszewki, specjalista od mówienia wszystkim prawdy prosto w oczy, nawet tej niespecjalnie miłej. Mike - a jakże - pokaże Abby, że życie to nie tylko wymarzona lista cech u mężczyzny a ona jemu, że istnieje jeszcze - a jakże - prawdziwe uczucie. Ojej, zdradzam koniec.
Cukierkowe? Skrajnie. Zdumiewające, że scenariusz do tej landrynki napisały dwie kobiety. Fakt, przyznam szczerze, iż jest tutaj kilka tekstów które mogłabym łatwo zastosować we własnym życiu, bystrych i spostrzegawczych. Te kilka jednak tonie w morzu nijakości. Jako całość film (przynajmniej dla kobiety) jest całkowicie nieznośny. Nie dość, że przewidywalny do bólu i oparty na przetestowanych w tysiącu innych filmach schematach, to jeszcze zaopatrzony w marniutkie dowcipy, niemalże z rodzaju tych z American Pie. Też zresztą nieznośnego.
Fakt iż całość po prostu nie jest ciekawa przeważa nad "popisami" aktorskimi. Katherine Heigl jest chyba naczelną aktorką do takich głupich komedyjek. Słodka, hollywoodzko blond włosa i długonoga, nie jest niestety aktorką pierwszej ligi. Ale ma potencjał, żeby się taką stać. Możliwości aktorskie jakie możemy zobaczyć chociażby w Chirurgach, tutaj nikną jednak w fatalnym scenariuszu, wyciągającym na pierwszy plan wygląd aktorki niż jej warsztat zawodowy. Troszkę więcej, chociaż też niewiele ma do pokazania Gerad Butler. Jego cyniczny Mike jest chyba jednak jedynym jasnym aspektem tego filmu.
Kolejnego nie ma. Niestety, całość do jedynie zlepek scen znanych z innych filmów naznaczonych tą koszmarną łatką komedii romantycznej. Niestety ten zlepek nie jest ani specjalnie śmieszny ani wciągający. Na dodatek jest miejscami jest po prostu nudny. Mężczyźni i kobiety bez wątpienia są różni ale pokazać to można... w każdy inny sposób. I taka jest proszę szanownych czytelników brzydka prawda.