Oszukać przeznaczenie 4
Marta Czabała
"Śmierć najlepiej wygląda w 3D" - taki slogan wyczytałam na plakacie. Co prawda to prawda, bo cały ten film to taśmowo serwowane śmierci kolejnych bohaterów. Na dodatek, jeśli już kręcimy czwartą część tego samego, musi być ona pokazana w jeszcze bardziej wyrafinowany i jeszcze bardziej "kreatywny" sposób. W tym wypadku w wymiarze 3D.
Nasz klient nasz pan a na ten film są amatorzy. Ja na samą śmierć w kinie jestem już stosunkowo uodporniona, jednak przyznaję, że ta w 3D robi wrażenie. Znacznie bardziej niż sama fabuła. Kto widział pierwsze trzy części, wie doskonale, że dzieje się w nich DOKŁADNIE to samo, zmienia się jedynie środek transportu, tutaj jeszcze wiek bohaterów. W pierwszej części wizję katastrofy miał nastolatek podróżujący samolotem, w drugiej dziewczyna podróżująca samochodem na wycieczkę ze znajomymi. Trzecia część dotyczyła kraksy kolejki górskiej na wesołym miasteczku, czwarta to wyścigi samochodowe. Każda kolejna zaczyna się od wizji katastrofy jaką jeden z bohaterów/bohaterek ma, na krótką chwilę przed samym wydarzeniem. I tak też tutaj, gdzie Nick, przerażony wizją koszmarnej katastrofy, wyprowadza z toru swoich znajomych i kilku przypadkowych widzów. Chwilę potem rozpędzone samochody wpadają w widownię. Ocalali dziękują swojemu zbawcy, kiedy jednak zaczynają kolejno ginąć, jasne jest, że dzieje się coś dziwnego.
Robienie czwartej części tej sagi dla nastolatków to ewidentny dowód na to, że film - nawet taki sam, jednak na siebie zarabia. Ten - podany w wersji 3D - bez wątpienia też na siebie zarobi. Ale kryzys ekonomiczny widać bo budżet części czwartej jest widocznie mniejszy, a czas trwania filmu skrócony. Efektem tego skrócone musi być wszystko. To, czego, przynajmniej przez chwilę musieli domyślać się bohaterowie poprzedniej części (jeśli pamięć nie myli bohaterka drugiej części szukała pomocy w Internecie), tutaj podane jest jak na tacy. Po prostu Nick nagle wpada na kolejne rewolucyjne wnioski a jego znajomi przyjmują je jak oczywiste lub - w jednym chyba przypadku uważają za wariata. Chłopak dochodzi do kolejnych konkluzji jak po nitce do kłębka, bez emocji, spokojnie. Przyjmuje spokojnie kolejne śmierci, tak jakby oczywistym było codzienne poszatkowanie człowieka na małe trapezy czy też wessanie go przez basenową pompę.
Krzyku jest co niemiara ale tradycyjnie, krzyczą kobiety. Sensu za to nie ma w tym za grosz. Ale chyba być nie musi. Kto idzie na część czwartą, najprawdopodobniej już wie czego ma oczekiwać - coraz bardziej obrzydliwych i spektakularnych sposobów ma zabicie przerażonych bohaterów. A tutaj pomysłowości scenarzystom nie zabraknie. Jest szatkowanie, krojenie, potrącanie, obcinanie kończyn. Są iście spektakularne wybuchy. Dla każdego, nawet najbardziej żądnego filmowej krwi coś się znajdzie. I tak aż do końca. Nie ma tutaj sensu rozpatrywać ani poziomu aktorstwa ani reżyserii. Jedyne co ma tutaj znaczenie to efekty, krew i dużo krzyku. Plusem całości jest to, iż dorośli ludzie nie udają w końcu nastolatków oraz scena kiedy jeden z bohaterów nie może się zabić, dlatego że jeszcze nie jego kolej. Dwie rzeczy. Zdecydowanie za mało aby zrekompensować ból komuś kto (tak jak np. mój szwagier) nie wie na co przyszedł. Wszyscy inni doskonale wiedzą na co się piszą. Ciekawe czy będzie część piąta? W końcu mamy jeszcze wiele niewykorzystanych środków transportu. Kto wie, może już niedługo będzie coś na kształt Oszukać przeznaczenie 5 - mordercza winda.