Zmiany nie są takie straszne
Marta Czabała
Redaktor naczelna Fabula.com.pl
Mniej więcej z końcem października zaczynamy po raz pierwszy myśleć o zimie. Oswajać się powoli z jej rychłym nadejściem, dzwonimy do warsztatu w sprawie wymiany opon na wersję zimową, chowamy ubrania letnie i z żalem dopinamy kurtki. Zamykamy okna. Szykujemy się na zmiany. Jedni akceptują je lepiej, drudzy gorzej. Cechą polską jest podobno narzekanie, oddajemy się więc swojej pasji bez umiaru. Bo jest za mało słońca. Bo za dużo. Bo za zimno, bo jednak za gorąco. Bo ochlapał nas autobus. Albo w ogóle nie przyjechał.
Ufff... A może jednak warto zacząć doceniać zimę? Nawet tę najgorszą? Docenić ją za momenty, kiedy na dworze pada śnieg a my zagrzebujemy się z książką pod ciepłym kocem? Kiedy do kin trafia film, na który czekaliśmy już pół roku? Za chwilę kiedy przemoczeni wpadamy do kawiarni a tam już czeka grzane, zaprawione goździkami wino? A może jednak ten listopad nie jest taki straszny?
Pod względem kulturowym, okres jesienno - zimowy jest zresztą jednym z moich ulubionych. Co tydzień do kin wchodzi kilka, jeśli nawet nie kilkanaście filmów, ułożonych odpowiednio, tak aby zadowolić tych najbardziej wybrednych. Premiery książkowe są tak liczne, że można zrezygnować z pracy a i tak nie mieć ani chwili wolnego. Wystawy, premiery teatralne, wernisaże - wszystko to czeka na stęsknionego kultury widza, takiego który już musi zrezygnować ze spacerów po parku. Można przebierać.
Dlatego też apeluję. Polubcie jesień. Może i nawet zimę. Chociaż troszeczkę. Wybierzcie się do kina, do teatru. Idźcie na wino i omówcie to, co wam się podobało. Skrytykujcie lub pochwalcie obejrzany film. Wdajcie się w dyskusję. Nawet jeśli w drodze do domu zmokniecie a autobus obleje was błotem, być może uda się zamknąć bilans dnia na plus.