Oleg Diwow
"Nocny obserwator"
Magdalena Rachwald
Bardzo przyjemne zaskoczenie - rosyjska książka o wampirach, wilkołaku i Rosjanach. Jest zabawnie, ale nie groteskowo; fantastycznie, ale prawdziwie.
Wydawnictwo: Fabryka Słów, Maj 2009
Seria: Obca Krew
ISBN: 978-83-7574-076-9
Liczba stron: 456
Wymiary: 125 x 195 mm
Tłumaczenie: Eugeniusz Dębski
Cena: 29,99zł
Bohaterem jest dziennikarz, Andriej Łuzgin, który na wakacje wybiera się do swojej rodzinnej wsi, Zaszyszewia. A tam groza - autobus zlikwidowali, taksówkarze nie chcą jeździć, dziwne rzeczy się dzieją, ślady są, psy coś zjada, nawet zoologowie w cywilu się pojawiają (a nie są to zwyczajni zoologowie, o nie). Łuzgin do wsi jednak dociera - jak się okazuje miejscowi nie z takimi rzeczami są w stanie sobie poradzić. Przypomina to trochę klimaty znane z książek swojskiego Andrzeja Pilipiuka, gdzie wszyscy nic tylko piją i się tłuką nawzajem w magicznych okolicznościach przyrody, ale wypada bardziej serio i z większą sympatią do ludzi. Jak tylko jednak czytelnik przywiąże się do bohaterów, zaprzyjaźni z werwolfem i zacznie mu zależeć, akcja wymyka się gdzieś do pobliskiego podmoskiewskiego miasta. Tam mamy z kolei malowniczą ekipę walczącą z wampirami, które przypominają raczej szybko degenerujące się zwierzęta niż nadludzi (niecodzienne podejście!), oraz wampira nietypowego, bardzo zaawansowanego, który jednocześnie prowadzi firmę poligraficzną i stara się naprawić skutki działania tytułowego nocnego obserwatora. Wszystko to jest zajmujące i pouczające. Mamy do czynienia ze światem złożonym i składającym się z realistycznych klocków (a w każdym razie wyglądających na realistyczne) - miejscowy gangster jest jednocześnie radnym, ludzie z Moskwy prowadzą swoje gry i mają gdzieś ludzi z prowincji, a wszyscy piją jak szaleni.
A w trzeciej części na scenę ponownie wkracza Łuzgin i werwolf. Malownicza ekipa wampirobójców robi swoje; wampiry robią swoje.
A całość przetłumaczył Eugeniusz Dębski, co na pewno też nie zaszkodziło tej książce.
Pięknie jest.
Warto przeczytać.