Haruki Murakami
"Wszystkie boże dzieci tańczą"
Małgorzata Kobus
Kiedy kilka lat temu nastała swoista moda na prozę Haruki Murakami, zupełnie ten fakt zignorowałam. Może jestem "fashionistką", lecz w kwestii książek nie kieruję się filozofią tłumu, a własnym przekonaniem. A moje "przekonanie się" trwało kilka lat i w sumie dopiero niedawno postanowiłam sięgnąć do dorobku tego japońskiego pisarza, by sprawdzić czy faktycznie jego popularność jest zasłużona.
Tytuł oryginału: Kami-no kodomotachi-wa mina odoru
Wydawnictwo: Muza , Luty 2007
Seria: Murakami
ISBN: 978-83-7495-181-4
Liczba stron: 182
Wymiary: 145 x 205 mm
Wydanie: 2
Tłumaczenie: Anna Zielińska-Elliott
Cena: 19,90zł
Kupując książki kieruję się okładką - tym, co jest na niej napisane oraz... instynktem. I muszę przyznać, że ten rzadko mnie zawodzi, dzięki temu trafiają w moje ręce naprawdę ciekawe historie.
Wszystkie boże dzieci tańczą zdecydowanie do tych zaliczam. Poza tym znów trafiłam na ulubione przeze mnie opowiadania, bo ta książka to kompilacja sześciu krótkich historii. Historii przekonujących, pełnych i satysfakcjonujących, w których autor kilkoma krótkimi słowami stara się naszkicować sugestywne światy.
W tej książce każdy z bohaterów odbywa jakąś podróż związaną w bardzo zróżnicowany sposób z trzęsieniem ziemi; to podróże i w wymiarze rzeczywistym, i geograficznym, ale też czysto duchowym. Bohaterowie mają swoje tajemnice, z którymi starają się zmierzyć, przeniknąć albo po prostu pogodzić się z ich istnieniem. Każdy jest uwikłany w skomplikowane, nie do końca wyjaśnione relacje z innymi ludźmi, które powodują, że dużo w nich lęku. A jak powiedział Joseph Conrad prawdziwy strach to strach przed własną wyobraźnią
Opisane historie hipnotyzują swoją prostotą, ale też zachwycają pomysłowością w sposobie ich przedstawienia. Jak choćby opowiadanie Pan Żaba ratuje Tokio, w którym tytułowy Pan Żaba ma stawić czoła groźnej Dżdżownicy, by uratować miasto przed trzęsieniem ziemi. Może brzmi to niezbyt realnie, jednak dodam, że Murakami często sięga do klasyków, których potem cytuje: "Fiodor Dostojewski z niezrównaną delikatnością opisywał ludzi opuszczonych przez Boga. W tym żałosnym paradoksie, że człowiek, który stworzył Boga, zostaje przez niego opuszczony, dostrzegł wartość ludzkiej egzystencji. Walcząc w mroku z Dżdżownicą, nieoczekiwanie przypomniałem sobie ťBiałe noceŤ Dostojewskiego (...)".
Haruki Murakami imponuje mi zwartym i oszczędnym, a do tego niezwykle precyzyjnym sposobem opowiadania. Jego nieposkromiona wyobraźnia powoduje, że z każdą przeczytaną stroną ramy realności się rozpadają, przenosząc nas w świat marzeń, jakich boimy się pragnąć, przedziwnych snów oraz surrealistycznych fantazji. Rozbudzeni, z nieznanym dotąd pragnieniem, odkryjemy świat na nowo.