Przypadkowy mąż
Małgorzata Doboszyńska
Zero niespodzianek a jedynie droga przez znane już schematy. Było już setki razy, ale dzięki aktorom całość ogląda się przyjemnie. Gdyby nie Uma Thurman, Jeffrey Dean Morgan czy Colin Firth, byłby niemiłosierny gniot. Tak jest powtarzalnie ale przyzwoicie.
Jeśliby wierzyć materiałom prasowym, znajomi Umy Thurman wyrzucali jej, że gra w samych ambitnych filmach. Stąd decyzja o zagraniu w Przypadkowym mężu. Thurman zdaje się wypierać takie filmy jak Moja Super Eks Dziewczyna czy chociażby Batman i Robin, które delikatnie rzecz biorąc ambitnym scenariuszem pochwalić się nie mogą. Ale cóż, marketing i Hollywood rządzą się swoimi prawami. Jeśli można w filmie przywrócić do życia nawet najbardziej okrutnie zabitą osobę, określenie Batmana filmem ambitnym zdaje się być naprawdę niewinnym wykroczeniem.
Przypadkowy mąż to schematyczna ale w dość przyjemny sposób komedia, jedna z tych określanych nieśmiertelnym dzisiaj mianem romantycznej. Jej bohaterka to Dr Emma Lloyd, na co dzień trudniąca się doradzaniem innym w ich życiu miłosnym. Emma pisze poradniki, prowadzi własny program radiowy i ma Tego Jedynego, z którym zaplanowała resztę swojego życia. Jest pewna siebie, swoich rad i swojej nieomylności. Do momentu jednak, kiedy na jej drodze w przedziwnych okolicznościach staje strażak Patrick Sullivan. Wtedy Emma już nie jest pewna samej siebie, a tym bardziej swoich uczuć wobec narzeczonego. Sama jednak nie wie, że Patrick chce, przynajmniej początkowo jedynie zemścić się za poradzenie jego własnej narzeczonej aby odwołała ślub. No właśnie. Początkowo.
Schemat goni schemat, nawet dość przeciętny kinoman będzie w stanie przewidzieć cały film już po pierwszych kilku minutach. Trzeba jednak temu filmowi oddać, że wszystko ogląda się dość sympatycznie, nawet przy wszechobecnej powtarzalności i rutynie. Głównie dzięki przeuroczemu Colinowi Firthowi i niezmiernie szarmanckiemu Jeffrey'owi Dean'owi Morganowi. To właśnie panowie nadają temu filmowi klimat i komediową wyrazistość. Troszkę gorzej jest z samą Umą Thurman, niespecjalnie stworzoną do grania w komediach. Ale nawet ona nie psuje pozytywnego aktorskiego wydźwięku jaki możemy oglądać w tym Przypadkowym Mężu.
Aktorzy to oczywiście za mało aby zrobić niezapomnianą komedię ale to oni ratują ten film przed nazwaniem go całkowitym gniotem. Tak, jest przyzwoicie, chociaż całkowicie nie śmiesznie. Czy to wystarczy aby pójść do kina? To już każdy będzie musiał zdecydować samodzielnie.