Bez mojej zgody
Marta Czabała
Doskonałe, chociaż bardzo trudne kino społeczne. Popis aktorski i wielkie, stale niestety aktualne przesłanie. Warto takie filmy oglądać. Nawet jeżeli czasami wywołują niełatwe emocje. I bardzo dużą dawkę wzruszenia.
Czy jeśli twoje dziecko jest śmiertelnie chore, to możesz zrobić wszystko aby je uratować? Czy aby uratować życie jednej córki, można w poważnym stopniu ograniczyć zdrowie i codzienny tryb życia drugiej? Przed takim właśnie dylematem staje Sara Fitzgerald (Cameron Diaz), u której córki lekarze diagnozują ostrą białaczkę. Wraz z mężem Sarah staje do walki o zdrowie córki. Kiedy lekarze sugerują, że powinni postarać się o nowe dziecko, które z odpowiednio dobranymi genami będzie dla chorej córki ratunkiem, Sara i Brian nie wahają się ani przez chwilę. Anna (rewelacyjna Abigail Breslin) przez jedenaście lat znosi kolejne zabiegi, wizyty w szpitalu i wyrzeczenia, kiedy jednak matka decyduje, iż ma oddać siostrze nerkę, ta protestuje. Wynajmuje prawnika i prosi aby ten wystąpił o prawo do własnego podejmowania decyzji. Teraz jeszcze tylko musi zmierzyć się z rodzinnym ostracyzmem i matką oszalałą z bólu na myśl o tym, do czego może doprowadzić decyzja Anny.
Poważne tematy społeczne powinny być odpowiednio traktowane. I tutaj są bez wątpienia. Temat śmierci dziecka należy zaś do najtrudniejszych i najbardziej dramatycznych. Film Nicka Cassavetes jest adaptacją książki Jodie Picoult, znanej z książek zaangażowanych, podejmujących niełatwe ale niezmiernie ważne tematy. I jakością nie odstaje od poruszającej, głębokiej książki. Niezmiernie ważnym i na szczęście zachowanym w filmie zabiegiem jest narracja przez różnych bohaterów historii. Dlatego też spokojnie poznamy punkt widzenia Anny, Kate czy chociażby ich brata. Tak jak Picoult, Cassavetes pokaże jak opuszczone mogą czuć się dzieci w rodzinie gdzie któreś z nich jest chore, jak niezauważone mogą być na co dzień one same i ich problemy. Jak samotnie mogą czuć się członkowie na pozór scalonej rodziny.
Takie filmy a w szczególności dramaty zależą przede wszystkim od aktorów. Tutaj doskonałych, wszystkich bez wyjątku, chociaż przyznać trzeba, że panie zdominowały panów, bardzo dobrego Aleca Baldwina i Jasona Patricka. Ogromnym zdumieniem okazała się Cameron Diaz, do tej pory postrzegana przeze mnie głównie jako blond dodatek do mało ambitnych filmów. Fakt, zdarzyły jej się wcześniej lepsze role, ale dopiero w Bez mojej zgody Diaz błyszczy, talentem dramatycznym, skrajnymi emocjami no i przede wszystkim, tym co wcześniej było dla mnie nieprawdopodobne - talentem. Nie mniej zauważalne są też, grające dwie siostry Abigail Breslin i Sofia Vassilieva. Zaledwie 13letnia Breslin jest chyba jedną z najbardziej utalentowanych dziecięcych aktorek, jest też już bez wątpienia poważną konkurencją dla aktorek dorosłych.
Wszyscy błyszczą. I to pewnie dlatego ten film jest po prostu szalenie wiarygodny, wciągający, angażujący w swoja historię. To naprawdę porządne, wzruszające i emocjonalne kino. Tak dobre, że bez wahania jestem w stanie wybaczyć producentom i scenarzystom radykalną zmianę zakończenia książki. To które wybrali też osiąga cel, wywołuje określoną reakcję. Bardzo, bardzo emocjonalną.