Zabójcze ciało
Marta Czabała
Jak twierdzi moja siostra, to najprzyjemniejszy horror jaki widziała. I naprawdę trudno odmówić jej racji. Zabójcze Ciało to prześmieszny a jednocześnie miejscami prawdziwie straszny film. Bez wątpienia to coś znacznie więcej niż taśmowo produkowane krwawe jatki. A jeśli jeszcze powiem, że Megan Fox jest wspaniała, to samo to powinno stanowić przekonujący argument za wizytą w kinie.
Jennifer i Needy przyjaźnią się od zawsze. I wcale im nie przeszkadza, że są swoimi przeciwieństwami. Needy należy do trzymających się z boku, mało urodziwych dziewczyn, Jennifer jest szkolną pięknością i królową balu. Jedna opiekuje się drugą, obie kryją nawzajem swoje błędy i wpadki. Kiedy podczas koncertu w miejscowym barze wybucha pożar, to właśnie Needy wyciąga z budynku, zszokowaną Jennifer, tylko po to aby ta za chwile pojechała w nieznane z grającymi tego wieczoru muzykami. Jeszcze tego wieczoru Jennifer wraca do domu Needy, cała we krwi, jakby nieobecna. Needy nie mówi nikomu co widziała, trochę ze strachu, trochę z troski o przyjaciółkę. Wszyscy starają się wrócić do normalnego życia, co okazuje się nieco trudne, w obliczu nagłej serii morderstw na miejscowych chłopcach. Ktoś morduje uczniów i zjada ich wnętrzności...
Jak twierdzi dystrybutor "Zabójcze ciało to seksowny horror pełen pokręconego humoru." Kwestii "seksowny" nie mi jest komentować, bo - mocno eksponowane - wdzięki Megan Fox adresowane są zdecydowanie do męskiej części publiczności. Ale śmiesznie jest bez wątpienia. Scenariusz do Zabójczego Ciała napisała Diablo Cody, znana z nagrodzonej chyba wszystkimi nagrodami świata Juno. Widać sprawną rękę pisarki w celnych dialogach, prześmiesznych tekstach i zabawnych wypowiedziach bohaterów. Cody śmieje się z mentalności nastolatek, z rytuałów szkoły średniej, z celebrowanych, niemiłosiernie zresztą kiczowatych balów szkolnych, z seksu nastolatek i ze wszystkich aspirujących do bycia gwiazdą. No bo jak się tutaj nie śmiać z zespołu, który - świadomy jak ciężkie jest przebicie na sam szczyt - jedyną nadzieję upatruje w pakcie z Szatanem, zawartym zresztą według rytuału ściągniętego z Internetu?
A wytykanych absurdów jest więcej. Jeśli spojrzeć na ten film jak na satyrę, broni się świetnie. Ale jako horror też jest niczego sobie, scena kiedy Jennifer powraca po "transformacji" jest straszna jak w tych najstraszniejszych ze strasznych horrorów. A na dodatek nie przesadzona, co jest raczej rzadkie, kiedy mowa o kreowaniu złowieszczych zombie.
I jeszcze, przyznać muszę, że Megan Fox jest po prostu wspaniała! Wydaje się być po prostu stworzona do roli ślicznej ale beznadziejnie głupiej uczennicy. Złośliwi mówią, że grała po prostu samą siebie. Trochę tylko szkoda, że w akcji promocyjnej niemalże całkowicie pominięto Amandę Seyfried, nota bene grającą w tym filmie główną i znacznie większą niż Fox rolę. Seyfried dopiero daje się poznać jako ciekawa i utalentowana aktorka, na pewno nie zasługuje na to aby spychać ją na promocyjny margines. Zresztą to właśnie ona jest w tym filmie najciekawsza i to właśnie jej historię oglądamy. Dobrą, ciekawą historię. I do śmiechu i do strachu. Bawiłam się świetnie.