Współczesna krucjata podjazdowa
Małgorzata Doboszyńska
Różnie to z tym kościołem dzisiaj bywa. Są wierzący na ślepo, są agnostycy, są jawnie kwestionujący jego władzę. Zmienia się też rola kościoła w życiu codziennym. Jedno pozostaje jednak stałe. Poczucie wyższości do wszystkich państwowych instytucji.
W dużych miastach rolę kościoła została brutalnie zmarginalizowano. Nie ma już akceptacji kościoła wobec małżeństw, czy też nawet pracy zawodowej. Nie ma musu na obecność kościoła w życiu. Nie będę argumentować czy słusznie, każdy może mieć swoje zdanie. Jedno jest jednak pewne i stałe. Dzisiejszy kościół ma prawo cywilne w głębokim poważaniu.
Przykład. Moja własna i prywatna koleżanka urodziła niedawno syna. Nie ma z ojcem swojego dziecka ślubu kościelnego a jej wybranek jest - o zgrozo - jeszcze w trakcie rozwodu. Sytuacja jakich wiele, jednoznacznie jednak przez kościół potępiana. Owa dziewczyna, dla potrzeb tekstu niech nazywa się Ania, dziecko swoje postanawia ochrzcić. Syn, niech będzie Mateuszem nosi nazwisko ojca. Ksiądz wystawia akt chrztu na nazwisko matki. Nie ma ślubu kościelnego, nie ma nazwiska. Koniec. Jak to w takich sytuacjach bywa, nie ma po co argumentować.
Co może w takiej sytuacji zrobić przysłowiowy statystyczny obywatel? Z kościołem mało kto odważa się argumentować, tym bardziej robić awanturę. Jest o co? Oczywiście. W świetle prawa, akt chrztu małego Mateusza jest nieważny. Zostanie zakwestionowany przy komunii, później pewnie przy bierzmowaniu. Małemu chłopcu będzie trzeba wytłumaczyć co to jest konkubinat (moje ulubione słowo), dlaczego miał inaczej na nazwisko i kim jest ta pani co kiedyś była taty żoną. Chyba nie muszę rozważać potencjalnego stopnia zrozumienia, jaki reprezentuje sobą dziecko 9letnie.
Po co więc? Aby pokazać swoją siłę. Aby powiedzieć, że mimo bardziej liberalnych czasów kościół znajdzie jeszcze sposób na pokazanie swojej złośliwości. Tak jakby powiedzieć "i tak się nasz nie pozbędziesz, a jak nie będziesz słuchać to my damy ci się we znaki". Trudno mi uwierzyć, że takie zabiegi mogą mieć na celu przyciągnięcie do instytucji kościoła ludzi młodych. Zachęcam cię Aniu, walcz o zmianę tego aktu. Nie daj im wygrać.