Gdy coś się kończy...
Małgorzata Kobus
I znów ta sama sytuacja, która powtarza się co miesiąc, kiedy to w ostatniej chwili wysyłam desperacką wiadomość do Naczelnej "Do kiedy mam czas na przesłanie tekstów?". Wyrozumiała, daje mi czas (z reguły krótki) i wtedy m u s z ę się zmobilizować do działania. Tak więc działam.
Przynajmniej staram się. Bo co rusz mnie coś odciąga; a to pranie się skończyło, a to znów wieczorne wiadomości, w których na szczęście nie ma politycznego bełkotu i można posłuchać o sprawach ważnych, a to SMS od koleżanki... Zazwyczaj jak mam coś ważnego do zrobienia to wynajduję sobie setki pretekstów, by oddalić moment zabrania się do pracy. Taka już jestem - trochę leniwa, ale mimo wszystko odpowiedzialna.
Ale ja nie o tym chciałam. To znaczy nie o sobie, a o odpowiedzialności właśnie. To ważne byśmy byli odpowiedzialni - czy to w pracy, czy w miłości, czy w przyjaźni. Równa się to z myśleniem o innych, myśleniem o konsekwencjach swojego działania.
Naszła mnie dziwna być może refleksja, ale myślę, że w większości przypadków to mężczyźni mają problem z odpowiedzialnością, szczególnie w związkach. Czy to jest przyjaźń, czy to jest "kochanie", to często nie przejmują się konsekwencjami swoich, dla nas krzywdzących, zachowań.
Przykład: Dziewczyna poznała Chłopaka. Chłopak świetny; dobrze wyglądający, z poczuciem humoru, które Ona bardzo sobie ceni, do tego miły, mądry i przede wszystkim n o r m a l n y. Oboje zajęci, to znaczy w związkach (niestety/na szczęście?!). Polubili się i dość szybko ich znajomość przerodziła się w coś, co chyba można nazwać Przyjaźnią. Widywali się często, dużo ze sobą rozmawiali - o życiu, związkach, o wszystkim i o niczym. Świetnie się razem bawili, oglądali piłkę nożną, pili wino. Wydawało się (Jej szczególnie), że tak już teraz będzie zawsze. Niestety, coś się nagle stało i Chłopak przestał się odzywać. Nie reagował na wiadomości, nie oddzwaniał - prawdziwy "Król Ciszy".
Oczywiście Ona brała pod uwagę, że Chłopak jest zajęty, że wyjechał, że obowiązki domowe, że praca, że telefon wpadł mu do akwarium. Jednak ziarno niepokoju zostało zasiane. Bo co, jeśli odpowiedź jest prosta - że to ś w i d o m e milczenie, że nie chce Jej znać? Nie, to niemożliwe! Bo przecież nie kończy się znajomości, Przyjaźni czy czegokolwiek w taki sposób. To by było takie... nieodpowiedzialne.
A może Ona coś zrobiła, może jest jakiś powód tego milczenia? Jedyne co mogła zrobić to narazić się na nieżyczliwe i zazdrosne języki "przyjaciółek", których własne kompleksy nie pozwalają żyć swoim życiem, a jedynie karmić się wymyślonymi historiami. To nieodpowiedzialne, bo może się zemścić, ale niestety realne.
Podsumowując - czy Chłopak się nie odzywa, bo Ona coś zrobiła, czy dlatego, że po prostu nie chce Jej już znać, to w obu przypadkach serce Jej pęka. Bo Jej zależy. Zależy na tej Przyjaźni, na Nim - świetnym Chłopaku, na tym, by nie było niedomówień.
"Ludzie zawsze gdzieś na siebie czekają, czy to na środku pustyni, czy w wielkim mieście. Gdy ich drogi się przetną, a spojrzenia spotkają, przeszłość i przyszłość tracą znaczenie. Istnieje tylko ta jedna jedyna chwila i niesamowita pewność, że wszystko, co na niebie i ziemi, zapisane zostało tą samą Ręką. To Ona powołuje do życia Miłość/Przyjaźń i dla każdego człowieka, który pracuje, odpoczywa i szuka szczęścia na tym świecie, stworzyła bratnią duszę. Bez tego straciłyby sens ludzkie marzenia." /P. Coelho, Życie. Myśli zebrane/
Myśl nie do zniesienia - czyżby straciła swoją "bratnią duszę"...?