Cena odwagi
Marta Czabała
Mocny film, bo też oparty na wydarzeniach dramatycznych. Historia Mariane Pearl, żony brutalnie zamordowanego dziennikarza to historia która porusza, ze względu na wydarzenia, scenariusz i grę aktorską. Wielka kreacja Angeliny Jolie i film do zapamiętania na bardzo długo.
Historia śmierci Daniela Pearla w 2002 roku obiegła cały świat. Młody dziennikarz żydowskiego pochodzenia został pokazowo zamordowany przez miejscowych terrorystów a ścięcie jego głowy - reprezentacyjnie nagrane na taśmę video. Pearl został zamordowany za nic. Za to, że miał amerykańskie obywatelstwo. Za to, że był dociekliwym dziennikarzem Wall Street Journal. Za to, że miał żydowskie pochodzenie. Pozostawił, będącą wtedy w 7 miesiącu ciąży żonę. I film Michaela Winterbottoma to właśnie jej historia.
Ten film to przede wszystkim Angelina Jolie. To wokół niej toczy się cała akcja i to na nią patrzymy w każdej chwili, kiedy jest na ekranie. Jolie przyciąga, nie tylko odważną charakteryzacją ale przede wszystkim magnetyzmem i aktorskim talentem. Już w trakcie planowania filmu głośno było o protestach, jakie towarzyszyły jej obsadzeniu w głównej roli, jednak ci co protestowali dzisiaj pewnie milczą. Jolie jest wielka talentem a - mimo iż sama uznaje tę rolę za jedną z najtrudniejszych - tutaj jest po prostu rewelacyjna. To zdecydowanie jedna z jej najlepszych aktorskich kreacji. Jej Marianne Pearl to kobieta do ostatniej chwili przerażająco spokojna, niemalże pozbawiona emocji. W swoim opanowaniu jest fenomenalna, a w emocjach - kiedy wreszcie dostaje tragiczną wiadomość - fantastyczna. Wielkie ukłony dla aktorki.
Niezłe jest też tło, bo reżyser postawił na realizm i uciekł od plenerów amerykańskich. Kręcony w Indiach i Pakistanie, film zachowuje prawdziwość samej historii, daje jej wiarygodne środowisko i pozwala na przeżywanie tego co dzieje się na ekranie. Winterbottom postawił na prawdziwość a nie gwiazdorstwo. Poza Jolie nie ma tutaj ani jednej bardzo znanej twarzy, nie ma manieryzmu a aktorzy drugoplanowi skupiają nas w równym stopniu. Warto ich tutaj zresztą bardzo pochwalić, w szczególności Archie Panjabi, tutaj wcielająca się w rolę przyjaciółki Marianne Asrę.
Winterbottom, znany resztą z filmów o bardzo politycznym tle, zrobił film dobry, może nie rewelacyjny, bo też nie udało mu się uniknąć drobnych błędów (ach ta nie obsadzona na statywie kamera!). Na szczęście obronił się chociaż częściowo i nie zrobił z tej historii patetycznej rozprawki o okrucieństwie i terroryzmie. Nie dał też Amerykanom oręża w ich ideologicznej walce z terroryzmem. Ten film nie będzie cytowany przez polityków, nie da też argumentów fanatykom. Wystarczy posłuchać wywiadu Marianne Pearl, jakiego udzieliła dla jednej ze światowych stacji telewizyjnych. Jak zwykle spokojna, zapytana o to co powiedziałaby mężowi gdyby jeszcze mogła, odpowiedziała: Kocham Cię Bardzo.