Cudowne Emporium Pana Magorium
Marta Czabała
Nie trzeba wiele, żeby porwać widzów. Nie potrzeba wysoce rozwiniętych efektów specjalnych, nie potrzeba opasłego scenariusza. Cudowne Emporium Pana Magorium udowadnia, że czasem wystarczy jeden prosty pomysł, żebyśmy znów poczuli się dziećmi. Przy wyjściu warto ukradkiem wytrzeć łezkę wzruszenia.
Cudowne Emporium to sklep magiczny. W dosłownym sensie tego słowa. To miejsce, gdzie w zabawki wstępuje życie, gdzie wszystko jest inne, lepsze, niecodzienne. To też miejsce, gdzie szczęście odnajduje mały Eric. To sklep, gdzie chwilową przystań ma młodziutka Mahoney (Portman), przerażona, że nie spełnia oczekiwań całego świata i swoich własnych. To przystań, gdzie bardzo nudny księgowy zdaje sobie nagle sprawę, że nie zawsze trzeba być typowym, pozbawionym marzeń dorosłym. To wreszcie też miejsce dla Pana Magorium (Hoffman), ekscentrycznego właściciela placówki, ponad 200letniego twórcy, który właśnie uznał, że jego czas na ziemi dobiega końca...
Podobno to film dla dzieci. Mam jednak takie podejrzenie, że ten sklep nie jest tylko dla najmłodszych. Wizualnie jest piękny i bez zarzutu. Dla pokolenia młodych ludzi, wychowanych w czasach niechlubnej komuny, sklep Pana Mangorium na pewno zachwyci. Ile można znaleźć w tym sklepie swoich własnych marzeń, niekoniecznie nawet dziecięcych ale i dzisiejszych... Piękne zdjęcia Romana Osina, współgrające z efektami komputerowymi tworzą świat magiczny, niemniej jednak dalej realny. Piękny dla oka.
Osobiście i subiektywnie, dla mnie to piękny film o odnajdowaniu nowych dróg i możliwości w życiu. Piękne i ciekawe metamorfozy bohaterów to niewątpliwie zasługa scenariusza Zacha Helma, autora między innymi Przypadku Harolda Cricka. Kto widział oba filmy, na pewno odnajdzie tutaj podobną konwencję, świeże i bardzo ciekawe poczucie humoru, lekkie prowadzenie narracji. Helm do swojego debiutu reżyserskiego wybrał aktorów znanych i niezmiernie utalentowanych, chociaż to nie Portman i Hoffman urzekli mnie najbardziej. Ci grają dobrze, miejscami bardzo dobrze, dalecy jednak są od swoich mistrzowskich popisów, jak chociażby najlepsza w jej karierze rola Natalie Portman w dramacie Bliżej. Mi osobiście najbardziej do gustu przypadł niezmiernie ciekawy w roli i kreowaniu postaci Jason Batman oraz małoletni i bardzo interesujący Zach Mills. To piękny film chociaż może nie szafowałabym z gatunkiem. Komediodramat to chyba nazwa zbyt przesadzona. Dla mnie osobiście dramatu w tym filmie nie ma, są jedynie naturalne zmiany jakie zachodzą w życiu nas samych. Nie filmowych bohaterów, nie gwiazd na czerwonym dywanie. Bohaterowie Emporioum to przecież my sami. Mahoney to każda młoda osoba, której dziecięce marzenia ideały wchodzą w brutalne zderzenie z rzeczywistością. Mały Eric to niejeden dorosły wcześniej odrzucany przez rówieśników. A Henry Weston to ten dorosły, któremu wydaje się, że pewnych rzeczy nie wypada. A tak naprawdę to czy wiek się liczy? Piękny to film, nie przesadzony, oryginalny i wzruszający. Do tego okraszony rewelacyjną wprost muzyką Patricka Doyla.
Niejedne serce zmiękczy. Obiecuję.