Prezydencki bal lub gala
Aneta Robertson
Jedno przyznać trzeba. Zapowiedzi były huczne, deklaracje jeszcze większe. Miało to być wydarzenie sezonu. Na skalę światową. A jeśli nie, to co najmniej na europejską. A tymczasem było na polską. I to nie w tym najlepszym znaczeniu tego słowa.
Miał być bal, potem gala. Miał być walc głów państw z całej Europy, potem już tylko z bloku wschodniego. Został koncert piosenek patriotycznych, czyli przedstawienie w Teatrze Wielkim, z artystami śpiewającymi coś na kształt pieśni patriotycznych. Było spokojnie. Nastrojowo. I śmiertelnie nudno.
"Nic nie jest w stanie przebić nowych aranżacji, które zamordowały większość piosenek(...) pełna nadziei piosenka brzmi jak skrzyżowanie kołysanki z rzewną kolędą" - tak koncert w gazecie telewizyjnej komentował Robert Sankowski. Obejrzałam, chociażby z ciekawości czy miał rację. I miał. Aż za bardzo.
Komentowanie wyboru samych artystów zostawię krytykom muzycznym. Nie mi wypowiadać się o tych co śpiewali, uznam więc ich zasłużone miejsce na tym koncercie. Całe wykonanie, oprawa muzyczna, oprawa artystyczna i scenografia tchnęła jednak poprawnością i nudą. Smutna szarobura scena przypominała miejski dworzec pociągów. Trzy, niczym tekturowe drzewka co chwila zmieniały kolor, nigdy jednak na taki który można by uznać za wesoły czy optymistyczny. Artyści wychodzili na scenę niczym wojsko polskie, smutno ciągnące w szeregach do przodu. Był patos. Tak duży, że aż nie do zniesienia.
Wszystko zaś poprzedzone zostało powitaniem głów i reprezentantów państw. Nawet mało sprawne oko dostrzegło brak prezydentów Ukrainy i Gruzji. Wybuchła malutka sensacja. Prawie taka sama jak brak prezydenta Wałęsy, z oczywistych powodów nie zaproszonego przez prezydenta Kaczyńskiego. Media skupiły się na tych kwestiach, raczej pomijając samą galę. Czy też bal. Bo ja już sama nie wiem co to naprawdę było. Na pewno były chęci poprawienia swoich notowań w sondażach. Na pewno było dużo gości z Europy wschodniej. Na pewno była okazja. Tylko czy coś dobrego tak naprawdę z tego wynikło?