007 - Quantum of Solance
Małgorzata Kobus
To kolejny, już dwudziesty drugi, film o agencie Jej Królewskiej Mości 007, jednak po raz pierwszy jest to kontynuacja przygód zapoczątkowanych we wcześniejszym Casino Royale. Fenomenalny Daniel Craig pokazuje kolejne oblicze Bonda - człowieka zdradzonego przez ukochaną Vesper, który jednocześnie walczy ze sobą, by nie poddać się rządzy zemsty, prowadzącej niechybnie do autodestrukcji.
Bond trafia na ślad potężnej organizacji, która przyczyniła się do śmierci Vesper. Okazuje się jednak, że międzynarodowy terroryzm przypomina bardziej globalną korporację, która brata się z możnymi tego świata i obraca wszelkimi dostępnymi złożami i dobrami. Zarówno władza, jak i hierarchia są bardzo rozproszone i trudno trafić na ślad lidera.
Tym razem agent 007 nie bawi się gadżetami, ani kobietami. Kiedy przez przypadek zostaje związany z błędną tożsamością i na jego drodze pojawia się piękną Camille (świetna i bardzo wyrazista rola Olgi Kurylenko), to z góry wiadomo, że ta kobieta jest ukierunkowana na swoją misję, a nie na wdzięki przystojnego agenta. Kieruje nią pragnienie osobistej zemsty, a Bond jedynie pomaga jej w dotarciu do celu. Mimo to myślę, że widzowie czekali na wybuch uczuć między tym dwojgiem pokaleczonych i zdradzonych ludzi. Niestety musimy zadowolić się tylko jednym, krótkim pocałunkiem, który jednak pozwala nam po raz kolejny inaczej spojrzeć na Jamesa Bonda.
Co mnie zachwyciło, to właśnie ta inna twarz agenta. Chociaż zawsze był postrzegany jako twardy facet, to teraz Daniel Craig dodał tej postaci jeszcze więcej ludzkiego wyrazu. Ten Bond niewiele ma wspólnego z ironiczną postawą Rogera Moore'a czy szarmanckim urokiem Pierce'a Brosnana. Nowego Jamesa Bonda wyróżnia surowa męskość, brutalna i wręcz zwierzęca siła oraz twarz niczym wyciosana w kamieniu, na której uśmiech pojawił się może dwa razy. Do tego dochodzą uczucia wściekłości i gniewu, dotąd prawie mu nieznane. To wszystko sprawia, że Quantum of Solance to film o niezwykłej dawce adrenaliny przekazanej w zupełnie nowych standardach.
Zakochałam się w tym filmie, zakochałam się w tym Bondzie!