Bohater życia pozbawiony z gracją
Marta Czabała
Nagły wypadek? Porwanie? Śmierć? Czy może cudowna podmiana? Twórcy tasiemców od lat radzą sobie z zamianą serialowych bohaterów. Z mniejszą lub większą gracją wprowadzają zmiany, podmieniają wątki, wszystko w imię kontynuacji fabuły. Wielbiciele jakiejkolwiek tasiemcowej opery mydlanej wiedzą doskonale o czym mówię.
Kiedy byłam młodsza niż młoda, cała Polska przerywała codzienne życie tylko po to aby obejrzeć serial Dynastia. Ulice stawały się puste, ludzie przerywali nawet najbardziej poważne zadania. Podejrzewam, że nawet urzędy nie przyjmowały petentów. Nawet na letnich koloniach mieliśmy na serial przerwę. I przygody rodziny Carringtonów przeżywaliśmy wszyscy, nawet ci najmłodsi. Trudno było zresztą mówić o uwielbieniu, w końcu był to pierwszy prawdziwie amerykański tasiemiec. Rodzinę bogaczy z Ameryki kochaliśmy więc wszyscy. I mimo lat jakie upłynęły od końca serialu, dalej wszystko pamiętamy.
Oczywiście takie kręcone latami seriale rządziły się swoimi prawami. Zarówno tymi filmowymi jak i życiowymi. Do tych ostatnich należało rozwiązanie problemu, co zrobić, gdy aktor/aktorka nagle stracą ochotę na kontynuowanie gry w tasiemcu i nie podpiszą kolejnego kontraktu. Nie daj Boże, są kluczowymi bohaterami a w scenariuszu właśnie czeka ich jakieś ważne wydarzenie. Jeszcze gorzej, jeśli lubią ich widzowie. Wtedy niejeden scenarzysta rwie sobie włosy z głowy a po nocach pija hektolitry kawy. Jak to wszystko zrobić, tak aby nie zawalić akcji i zapewnić ciągłość serialowi?
W Dynastii zmian bohaterów było wiele. Jeśli pamięć mnie nie myli, zanotowaliśmy kilka kolejnych aktorek odtwarzających role Fallon, podmienianych dowolnie, bez uprzedzenia czy wyjaśnień w scenariuszu. Po prostu bywało inaczej, w przeróżnych konfiguracjach. Fallon nie była zresztą jedyną podmienianą a sposób jej zmiany nie był jedynym w serialu. Inaczej bowiem miała się sprawa z postacią kolejnego dziecka Blake'a, Steven'a. Aby zmienić aktora, Steven ulegał wypadkowi i poddany był operacjom plastycznym. Ach, ile to już razy, od czasów dynastii widzieliśmy... Tani zabieg? Może, ale jakże skuteczny.
Uciekaj z kraju albo zmieniaj wygląd
Polska seriali kapitalistycznych nie mogła być gorsza. Z takiego samego sposobu skorzystali producenci i twórcy naszych rodzimych produkcji, chociażby tasiemcowego i moim zdaniem nudnego Klanu, gdy przyszło im podmienić, znudzonego serialem Janka Wieczorkowskiego. Serialowy Michał Chojnicki nagle więc zaginął aby porwany i skatowany przez bandziorów musiał przejść szereg zabiegów szpitalnych, takich które trwale zmienią jego wygląd. Poszło gładko. Od kilku lat, w rolę Michała skutecznie i całkiem znośnie wciela się Daniel Zawadzki. Szczerze mówiąc, od Wieczorkowskiego lepszy.
Przed podobnym problemem stanęli ostatnio twórcy Na Wspólnej, bez wątpienia jednego z bardziej popularnych seriali ostatnich lat, jako jeden z niewielu nie tracącego wysokich notowań u widzów. Poszło o Leszka Lichotę, odtwarzającego rolę Grześka, jedną z ulubionych postaci. Dzięki swoistemu sparowaniu go z Anną Guzik, Lichota zyskał przodującą pozycję we wszystkich rankingach popularności serialowych bohaterów. Kiedy więc ogłosił chęć pożegnania się ze Wspólną, na scenarzystów padł blady strach. Jakby tutaj nie stracić w sondażach i jednocześnie zatrzymać Annę Guzik, serialową żonę Grzesia? Najpierw, aby dać aktorowi czas do namysłu i ostatecznej decyzji, wysłali Grześka zarobkowo do Irlandii, potem na program ochrony świadków, potem znowu uśmiercili, abyśmy mogli odcinek później (po weekendowej przerwie a jakże) dowiedzieć się, że Grzegorz jednak gdzieś żyje. Uff, ciekawe co będzie dalej.
Wysyłanie bohaterów za granicę jest zabiegiem cennym, daje bowiem aktorowi tzw. bramkę czyli nic innego jak możliwość powrotu do serialu. Takie okienko zostało pozostawione nie tylko Lichocie, dostał je też chociażby Waldek ze Złotopolskich, czyli zmęczony swoją rolą Andrzej Nejman. Nie mam pojęcia co z odcinka na odcinek dzieje się w tym serialu, ale wiem, że Waldek z jakichś dziwnych powodów wysłany został do Kazachstanu, pozostawiając w kraju żonę i dwójkę dzieci. Już od dawna zbieram się, aby w Internecie doczytać, co ten Waldek w tym Kazachstanie i dlaczego akurat w Kazachstanie robi. Dziwna jak na polskie seriale lokalizacja. Bo też serialowych bohaterów raczej gna w bogaty kapitalizm. Za granicę wyjeżdżali przecież, nie raz już Bruno, Lena i Zosia z Na Dobre i Na Złe tasiemca dla mnie niezjadliwego, najwyraźniej jednak znajdującego uznanie wśród naszej publiczności. Podobno mówi się, że to jeden z tych seriali, które mają szansę przetrwać zagładę narodową.
Od weteranów możemy się uczyć
Nikt jednak nie zna się równie dobrze na zmianach jak ci najlepsi twórcy tasiemca tasiemców, opery mydlanej wszechczasów, czyli Mody na Sukces. Cokolwiek by o tym serialu nie myśleć, mało jest telewizyjnych produktów, cieszących się niesłabnącą popularnością od ponad dwudziestu lat, granych w 450 krajach na świecie. Niewielu jest tych którzy nie potrafią wymienić przynajmniej kilku głównych bohaterów, jeszcze mniej tych, którzy Modzie w ogóle nie słyszeli. Z aktorskiego punktu widzenia, przez lata kręcenia serialu zmieniło się wiele, w zasadzie wszystko poza trójką głównych bohaterów. Susan Flannery, Ronn Moss i Katherine Kelly Lang grali od początku i - z kilka odcinkowymi przerwami - grają dalej.
Poza nimi aktorzy wymieniani dowolnie. I żaden producent nie patyczkował się w wyrafinowane zmiany scenariusza. Kiedy na plan wchodził nowy, nieznany nam aktor/aktorka z głośnika rozlegał się głos ogłaszający coś na kształt: "z powodu nieobecności/ od teraz - tutaj padało imię aktora/aktorki - rolę - tutaj padało imię bohatera - będzie teraz grał/grała - tutaj padało imię nowego aktora/aktorki". I tyle. Nikt nie kwestionował mało gładkich zmian, nikt nie martwił się zdaniem widzów. Ci ostatni zaś, w pełni zaakceptowali wprowadzane zmiany. Tak więc - od samego początku serialu - mieliśmy już chyba 4 Thornów, 2 Taylor, zastępczą Brooke, dwie Katie, dwie Donny, nagle dorastające dzieci i jeszcze wiele innych podmian. Najciekawszym, choć absurdalnym zabiegiem było zabicie Taylor, przywracanie jej jako ducha w wielu odcinkach, aby potem okazało się jednak, że wierna żona Ridge'a żyje dalej i w zasadzie ma się dobrze. Zmiana zmian. Ich licznik bije dalej bo nie zanosi się na to, że serial ma się ku końcowi.
Można dużo
Tasiemce filmowe rządzą się własnymi prawami. Niektórych przekraczać i łamać nie wolno, wiele jednak można nagiąć do granic możliwości. Można zabijać i przywracać do życia, można zmieniać wątki, posiłkując się absurdalnymi wyjaśnieniami. Jeśli widzowie lubią serial, są w stanie wybaczyć dużo. Dlatego też nie zdziwi mnie, zmieniony telewizyjną operacją plastyczną Grzesiek z Na Wspólnej, nie zdziwią już cudownie dorastające dzieci w Modzie na Sukces i nie będzie zdumiewająca kolejna misja w Afganistanie Magdy z M jak Miłość. I tak oglądać będziemy dalej. Taki to już nasz nawyk.