Londyńczycy c.d.
Marta Czabała
Kiedyś podczas wyjazdu Work&Travel i wakacyjnej pracy w amerykańskim McDonald's zagadnęłam w ojczystym języku do chłopaka ubranego w koszulkę Uniwersytet Warszawski. Odpowiedział po angielsku, pytając co mówię. Już kilka lat zastanawiam się czy naprawdę nie rozumiał, czy też udawał, że nie jest Polakiem. I pewnie jeszcze długo będę zadawać to pytanie.
Najwyraźniej nie tylko ja mam takie doświadczenia. Trzeci odcinek Londyńczyków pokazał nam jak okropni są w Wielkiej Brytanii Polacy. Człowiek człowiekowi wilkiem nabiera przy naszej postawie nowego wymiaru i znaczenia. Otóż Polacy mają jakby zaprogramowany brak chęci pomocy swoim rodakom, jednocześnie robiąc wszystko aby spodobać się miejscowym, potencjalnym pracodawcom. Nie znam z własnego doświadczenia zjawiska emigracji brytyjskiej, mam jednak nadzieję, że nie wszyscy nasi rodacy są tacy sami.
Taki los spotyka Asię (świetna Natalia Rybicka), która desperacko snuje się po Londynie w poszukiwaniu pracy. Nawet Polacy nie chcą się przyznać do swojej narodowości a już na pewno udzielić jej jakiejkolwiek pomocy. Chwała scenarzystom za fenomenalną scenę na dworcu. Tak zachowuje się Darek (Przemek Sadowski), kiedy jego jedyną szansą na poderwanie kobiety okazuje się być udawanie Brytyjczyka. Tak robi Mariola, kiedy nie mogąc zapłacić czynszu musi stać się dla wynajemcy obiektem pożądania.
Oglądam Londyńczyków z dużym przyznaję zainteresowaniem, bo też mroczny i depresyjny klimat serialu jest coraz bardziej wciągający. I nie przeszkadza mi już tak bardzo jednostronność spojrzenia na polską emigrację a złożoność fabuły samej w sobie wystarczy aby serial zaklasyfikować jako niezmiernie udany. I tym razem przymknę oko na niezmiernie przerysowany i miejscami idiotyczny obraz polskiej rzeczywistości, składając jego wygląd na karb potrzeb scenariusza. Londyńczycy jako tacy podobają mi się coraz bardziej. Więc dla aktorstwa, dla historii i dla kolejnych wydarzeń z przyjemnością siądę do oglądania kolejnych odcinków.