Nieśmiertelny M.A.S.H
Marta Czabała
Jeden z niewielu seriali, które śmieszą mnie nawet przy trzytysięcznym oglądaniu tego samego odcinka. Nędzne z perspektywy czasu efekty, niespotykanie dzisiaj i wprost fenomenalne aktorstwo czynią z niby niepozornego pomysłu serial o światowej renomie, lepszy o klasę niż te droższe, bardziej rozwinięte i pozornie ciekawsze.
Kto nie zna serialu jest albo za młody albo całkowicie filmowo nieodpowiedzialny. Młodszym niż lat 20 chwilowo wybaczam, chociaż najwyższy czas aby i oni odrobili filmową lekcję. Zresztą aby w pełni rozkoszować się M.A.S.H należy być co najmniej prawnie dorosłym.
Zdanie bez wątpienia subiektywne. To bez wątpienia najlepszy serial komediowy jaki powstał w historii telewizji, chociaż nakręcony kosztem maksymalnie ograniczonym. Serial o lekarzach i pielęgniarkach z polowego szpitala na wojnie w Korei, stał się fenomenem na skalę światową, niepowtórzoną później więcej niż kilka razy.
M.A.S.Ha kręcono na przestrzeni kilkunastu lat, na jednym planie filmowym, w niemalże niezmienionym składzie obsady. Tej ostatniej przywodził niezmiennie, zawsze fenomenalny, zawsze wspaniały Alan Alda. Takich aktorów jak on świat wydaje dla nas widzów raz na millenium. To komik, aktor dramatyczny, aktor obyczajowy, AKTOR jakich niezmiernie mało na świecie. To on i jego Sokole Oko Pierce nadał serialowi ton, przewodnictwo i wyrazistość.
W zasadzie, cały M.A.S.H sprowadził się jedynie do scenariusza i wspaniale wypełniających swoje zadanie aktorów. Tak wspaniale, że kilkanaście serii, z niemalże powtarzalnymi historiami ogląda się dzisiaj bez znudzenia. Żadnego. Żadne gagi, żadne teksty nie śmieszyły mnie w stopniu równym jak te w M.A.S.Hu.
Wpisuję serial na swoją listę hitów wszechczasów. Zdecydowanie na jednym z czołowych miejsc. Za wszystko. Za Alana Aldę. Za reżyserów. Za scenariusz. Za wiele lat dostarczania mi filmowej rozkoszy. Za płyty DVD na mojej półce, które są dla mnie jednym z największych skarbów jakie mogłam mieć. Za wiele przyszłych lat przyjemności jakie planuję mieć. I za to, że będę mogła M.A.S.Ha pokazać kiedyś swojemu, niewiele rozumiejącemu dzisiaj synowi. To aż nadto.