W końcu lubię polski serial
Marta Czabała
Jak miło jest się pozytywnie rozczarować. W świecie filmowym, gdzie szmira goni szmirę a bezsens bezsens, znalazł się wreszcie sensowny film sensacyjny, który nie dość iż da się oglądać, ba robi się to jeszcze z przyjemnością. Szokujące doświadczenie po wielu latach filmowych niepowodzeń w gatunku sensacja.
Znajomi zarzucają mi, że do polskich produkcji jestem wyjątkowo uprzedzona. Cóż, pewnie mają rację. Już od dawien dawna nie powstała dobra polska komedia, taka która rozśmieszyłaby mnie na miarę Misia czy też nieśmiertelnego dla mnie Czterdziestolatka. Brakuje komedii, horrorów i sensacji. Wszystko jest mdłe, nijakie, nieciekawe.
A jednak można się przyjemnie rozczarować. Otóż zdarzyło mi się ostatnio Szanowni Państwo trafić na serial nie dość, że przyzwoity, to jeszcze ciekawy, wciągający i z w miarę sensownym scenariuszem. Mimo iż to miłość od drugiego wejrzenia. Pierwsza seria Twarzą w Twarz pozbawiona była sensu całkowicie, jednak druga oddała mi, dawno zagubioną wiarę w polskich filmowców. Nareszcie.
Cieszę się niezmiernie, że - przez zupełny przypadek - zdecydowałam się obejrzenie pierwszego a potem kolejnych odcinków drugiej serii. Dawno bowiem nie spotkałam równie przyzwoitego serialowego scenariusza, takiego który wciągnąłby mnie niemalże od pierwszej minuty. Nawet jeśli bohaterowie niemalże ci sami. Bardzo dobrze napisana opowieść, znowu osadza nas dookoła Marty i Wiktora Waszak, tym razem starszych o 5 lat w stosunku do serii pierwszej. Pozbawieni spokoju domowych pieleszy, będą oni kolejny raz wciągnięci w serię intryg, uknutych tym razem nie tylko przez tych "standardowo dobrych" ale też i wojsko, ABW i inne policyjne organizacje. Może naciągane ale filmowych standardów się trzyma. Mocno.
Nie obejrzałam jeszcze całości, ale to co już widziałam sprawiło mi dostateczną satysfakcję. Historia zmienia swój bieg niemalże w każdym odcinku, za każdym razem na tor, jakiego się nie spodziewaliśmy. Zażegnawszy jeden filmowy kryzys wchodzimy z rozpędem w następny, równie jeśli nie bardziej zaplątany. We wszystkim znakomicie odnajdują się aktorzy, nie tylko - bożyszcze nastolatek (nie mój!) Paweł Małaszyński ale też rewelacyjna Magda Walach i fenomenalnie dobrana ekipa drugoplanowa. Karolina Nolbrzak, Karolina Gorczyca, Marcin Perchuć - dawno nie było na jednym małym ekranie tylu dobrych aktorów. Niby jeszcze nieznanych powszechnie ale już wyróżniających się talentem. Sama przyjemność. Na dodatek dochodzą świetne, nie przerysowane zdjęcia Warszawy i niezła, nie skomercjalizowana muzyka. Często od zagranicznych seriali nie dostaję tyle co od dzieła Patryka Vegi. Tutaj mam niemal wszystko. Niech patrzą i niech się uczą.